opcje
Wyższa Szkoła Logistyki / Aktualności / Kapitan Baranowski na fali
drukuj

Kapitan Baranowski na fali

2018-11-21 12:20

Droga do realizacji marzeń jest z reguły wyboista, a jej początki wcale nierzadko bywają nie nazbyt przyjemne. Czasem wiodą przez… kuchnię.

Gdy Krzysztof Baranowski zdał już wszystkie niezbędne egzaminy i uzyskał uprawnienia do prowadzenia statków na morzy, zaczął rozmyślać o dalekich rejsach. Głównie rozmyślać, bo jego żeglarskie zapędy były ograniczone właściwie do mazurskich jezior i rzadkich rejsów po Morzu Bałtyckim. Z reguły bez zawijania do zachodnich portów, bo na to władze autorytarnego Peerelu nie wyrażały zgody. Niespodziewanie jednak dowiedział się o przygotowywanym właśnie rejsie wokół Ameryki Południowej. Rarytas! Niestety, okazało się, że cała załoga została już skompletowana. Traf chciał, że w ostatniej chwili z rejsu zrezygnował kucharz. Baranowskiemu nie pozostało nic innego, jak głęboko schować swoje kapitańskie dokumenty, nauczyć się gotować i zamustrować na jacht.

 

Nim zaczął się rejs był kurs gotowania

Udało się. „Gotowania nie lubiłem wówczas, nie lubię obecnie i z pewnością nigdy już nie polubię. Kuchnia nie jest moim żywiołem, ale dla pływania byłem gotów wiele poświęcić – opowiadał podczas Kapitan Krzysztof Baranowski, najsłynniejszy polski żeglarz, który dwukrotnie samotnie opłynął ziemię, właśnie od kuchni rozpoczął swoją wielką morską przygodę. Działo się to jeszcze w „głębokim Peerelu”, gdy realizacja planów podboju oceanów była o niebo trudniejsza niż obecnie.

odbywającego się w Wyższej Szkole Logistyki w Poznaniu kolejnego Logmeetingu kapitan Krzysztof Baranowski. – Dlatego dałem się zamknąć w kambuzie (jachtowej kuchni) i sumiennie wywiązywałem się ze swoich obowiązków. Nim wypłynęliśmy najpierw gotowania uczyły mnie żony kolegów, a później odbyłem krótki kurs prowadzony przez Ligę Kobiet Polskich. Jakoś dałem radę, nikogo nie potrułem”.

Później było już lepiej. W 1972 roku kapitan Baranowski wyruszył z angielskiego portu Plymouth na jachcie „Polonez” i po pokonaniu blisko 35,5 tysiąca mil morskich, w czerwcu 1973 roku, zakończył rejs w tym samym angielskim porcie. Trasa tego rejsu wiodła przez Newport w Stanach Zjednoczony, Kapsztad w Republice Południowej Afryki, Hobart w Tasmanii, Stanley na Falklandach. Kapitan Baranowski opłynął podczas tego rejsu owiane ponurą legendą przylądki Dobrej Nadziei i Horn. Był trzecim polskim żeglarzem – po Władysławie Wagnerze i Leonidzie Telidze – który odbył samotny rejs dookoła świata.

 

Drugi samotny rejs

Ten wyczyn powtórzył 27 lat później, tym razem na jachcie SY Lady B. Rejs rozpoczął się w portugalskim porcie Villamoura, skąd polski żeglarz skierował się na Wyspy Kanaryjskie, następnie na Karabiny, Kanał Panamski, Thaiti, Australię, Seszele, Morze Czerwone i pokonując Morze Śródziemne wrócił do Portugalii. Rejs, rozpoczęty w październiku 1999 roku, zakończył się 30 sierpnia 2000 roku. Był krótszy od poprzedniego – tym razem kapitan Krzysztof Baranowski pokonał 24 tysiące mil morskich.

 

Szkoła pod Żaglami

Te dwa rejsy spopularyzowały w Polsce żeglarstwo i spowodowały, że wielu Polaków rozsmakowało się w pływaniu. Ale kapitan Krzysztof Baranowski zrobił dla jego popularyzacji znacznie więcej. Przez jego „Szkołę pod Żaglami” – najpierw na STS „Pogoria”, a następnie na STS „Fryderyk Chopin” – przewinęło się tysiące młodych adeptów żeglarstwa. I zakochało się w tym pięknym sporcie. Krzysztof Baranowski jest także autorem dwudziestu książek o żeglarstwie oraz autorem bądź współautorem pięćdziesięciu filmów dokumentalnych.

 

Co logistyk robi na jachcie

W organizowanym przez Wyższą Szkołę Logistyki Logmeetingu, tym razem odbywającym się pod hasłem „Logistyka na fali”, wziął także udział kolejny żeglarz – komandor porucznik doktor Ryszard Orliński, wykładowca naszej Uczelni, z wykształcenia logistyk, rachunkowiec i finansista.

Po ukończeniu studiów Ryszard Orliński pracował jako logistyk odpowiedzialny za zaopatrzenie żywnościowe jednostek pływających w Komendzie Portu Wojennego w Świnoujściu. Tam też rozpoczął swoją przygodę z żeglarstwem w Jacht Klubie Żeglarskim Kotwica, a obecnie kontynuuje swoją pasję w Sekcji Żeglarskiej WSL w Poznaniu. Podczas rejsów morskich jest odpowiedzialny za ich logistykę i rozliczenia finansowe. Doświadczenia wyniesione z Marynarki Wojennej przenosi na grunt żeglarstwa turystycznego. Pływa przede wszystkim po Morzu Śródziemnym, Jońskim, Tyrreńskim, Egejskim oraz po Adriatyku. Podczas Logmeetingu „Logistyka na fali” doktor Orliński ciekawie mówił i o życiu pod żaglami, i o wielu aspektach związanych z przygotowaniem żeglarskiej wyprawy, w tym również o zaopatrzeniu jachtu w odpowiednie dokumenty, żywność oraz sprzęt, a także o możliwościach czarterowania jachtów.

 

W Logmeetingu „Logistyka na fali”, który odbył się 15 listopada br. w Wyższej Szkole Logistyki w Poznaniu wzięło udział około 400 osób. Byli wśród nich studenci naszej Uczelni oraz uczniowie m.in. ze szkół patronackich w Śremie, Gnieźnie i Poznaniu, a także uczniowie z Kutna i Wolsztyna.

 

Wróć

Do góry

e-Indeks to jedyny indeks jaki obowiązuje w WSL. Zaloguj się na swoje konto studenta, aby sprawdzić oceny, płatności za studia, czy komunikaty dziekanatu.

Internetowe forum WSL, to miejsce spotkań studentów. Jeśli rozpoczynasz studia w WSL, to właśnie tutaj znajdziesz nowych kolegów z tej samej grupy :-)